Z Holandii do ?odzi w poszukiwaniu ducha fabryki
Autor: Aleksandra Hac (GW)   
18.12.2009.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Z zebranych w starej rzeźni, gazowni czy elektrociepłowni urządzeń, dokumentów i mebli powstanie aranżacja sceny, na której aktorzy postarają się oddać energię wypełniającą przestrzenie wielkich polskich zakładów.

Zanim Iza i James przyjechali do Łodzi, zdążyli odwiedzić Śląsk i Wielkopolskę. - Widzieliśmy piękną architekturę. Byliśmy w Hucie Będzin, Elektrociepłowni Szombierki, cementowni w Grodzisku, starej rzeźni i gazowni w Poznaniu, fabryce przetworów ziemniaczanych w Luboniu, fabryce barwników do tkanin w Mosinie i opuszczonym browarze w Kobylim Polu. W Łodzi odwiedziliśmy Elektrownię EC-1, fabrykę Franciszka Ramischa i zakłady Mera-Poltik - wyliczają.

Choć architektura wielkich fabryk ich urzekła, to nie ona przywiodła parę artystów do Polski. - Część z zakładów, w których byliśmy, ciągle jeszcze działa. Rozmawialiśmy z pracownikami, robiliśmy zdjęcia, kręciliśmy filmy, szukaliśmy też wyposażenia, maszyn, mebli i dokumentów. Wykorzystamy je do zaaranżowania sceny - opowiada James Beckett, urodzony w Zimbabwe artysta, który mieszka i tworzy w Holandii.

Fabrykami zainteresował się kilka lat temu. Pierwszymi zakładami, które lepiej poznał, były fabryka Philipsa i BASF. Do Polski przyjechał razem z Izabelą Ołdak, która studiuje na jednej z holenderskich akademii sztuk pięknych.

- To, co nas zaskoczyło, to fakt, że fabryka, choć nie działa dopiero pięć, dziesięć lat, wygląda jak ruina. Wyposażenie zostało rozkradzione, instalacje wyprute ze ścian - mówi Iza. James dodaje: - Zostały same mury, nie ma tam nic namacalnego, nic nie można tam znaleźć i trudno nawet zgadnąć, co się tam mieściło, co było produkowane?

W budynkach artyści szukają ducha fabryki, energii, która ją wypełniała. Ale nie chodzi o maszyny czy proces produkcji, tylko o ludzi, którzy tam pracowali albo pracują nadal. Zebrane materiały to świadectwa wydarzeń, nośniki historii. - Ale nie chodzi nam o historyczną chronologię. Chcemy pokazać, jak wyglądało życie w fabryce. Rozmawialiśmy z pracownikami o rodzinie, wpływie wstąpienia Polski do Unii, upadku komunizmu, przebranżowieniu zakładów. To, co się działo w tych fabrykach, daje obraz społeczeństwa, pokazuje problemy - mówi James.

Na stworzonej przez artystów scenie aktorzy będą między innymi czytali dokumenty, jakie udało się znaleźć w zakładach i archiwum państwowym. - Jednym z nich jest spis wypadków i urazów, których doznali robotnicy podczas pracy. Wszystko jest szczegółowo opisane: co dokładnie się komu stało i w jakich okolicznościach. To szokujący medyczny raport - opowiada Iza.

Łódź była ostatnim miastem, które artyści odwiedzili. Ale kompletowanie przedmiotów, które wykorzystają w projekcie, jeszcze się nie skończyło. Poszukiwania artyści będą kontynuowali między innymi w internecie.

Jeśli macie Państwo jakieś pamiątki z polskich zakładów i chcielibyście przekazać je artystom do ich projektu, możecie przynieść je do siedziby stowarzyszenia Fabrykancka przy ul. Piotrkowskiej 138/140 (Jedynie po wcześniejszym ustaleniu terminu. Kontakt: http://fabrykancka.org/kontakt/) lub do redakcji "Gazety Wyborczej" przy ul. Sienkiewicza 72  

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio