Jaki Ksi??y M?yn?
05.01.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Projekt rewitalizacji dawnego osiedla robotniczego na Księżym Młynie i przy ul. Ogrodowej znów budzi kontrowersje. Uchwałę radnych w tej sprawie kwestionuje wojewoda łódzki. Część mieszkańców i miłośnicy zabytków zbierają podpisy pod protestem w tej sprawie. Potencjalni inwestorzy spokojnie czekają na koniec zamieszania.

 

Nie zgadzamy się ze stanowiskiem wojewody, stosowne wyjaśnienie już zostało wysłane. Rewitalizacja będzie robiona zgodnie z planem - twierdzi Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej.

W grudniu ubiegłego roku Rada Miejska zaakceptowała wreszcie pomysł wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego, polegający na wymianie mieszkań między miastem i inwestorem. O co chodzi?

28 domów familijnych na Księżym Młynie i przy ul. Ogrodowej "dostanie" prywatny inwestor, wyłoniony w konkursie. Zaadaptuje je na luksusowe apartamenty, a później sprzeda. W zamian przekaże miastu ponad tysiąc mieszkań w wybudowanych przez siebie blokach. Ale inwestor zacznie prace w famułach dopiero po przeprowadzce wszystkich lokatorów. W czym problem?

W famułach na Księżym Młynie 53 mieszkania nie należą do gminy. Wykupili je lokatorzy, którzy twardo przeciwstawiają się rewitalizacji według pomysłu prezydenta Tomaszewskiego. Argumentują, że zainwestowali w mieszkania duże pieniądze, a poza tym lubią to miejsce i nie chcą się wyprowadzać. Napisali protest do wojewody, a ta ma wątpliwości, czy uchwała radnych nie narusza konstytucyjnego prawa własności. Chodzi o to, że miasto nie może występować w imieniu prywatnych właścicieli.

Zarówno Tomasz Kacprzak, jak i wiceprezydent Tomaszewski nie zgadzają się z taką interpretacją. Przekonują, że właścicieli lokali nikt nie wyrzuca. Mają prawo do odsprzedania mieszkań miastu, zamiany na inny lokal własnościowy albo porozumienia się z inwestorem w sprawie udziału w rewitalizacji. - Jeśli żadne z zaproponowanych rozwiązań nie zadowoli właścicieli, to jeden budynek lub tylko jego część wyłączymy z procesu rewitalizacji - twierdzi W. Tomaszewski.

Pismo z wyjaśnieniami zostało już wysłane do wojewody. Ta ma czas do 13 stycznia, by zdecydować: uznaje wyjaśnienia albo unieważnia uchwałę. Na najbliższej sesji radni mają przegłosować stanowisko, uznające zarzuty wojewody za bezzasadne.

Z kolei miłośnicy zabytków rozesłali internetową ankietę, w której można głosować "tak" lub "nie" dla rewitalizacji. Dlaczego protestują? Zapewniają, że mają na względzie tylko dobro łódzkich zabytków, a Księży Młyn jest miejscem w Łodzi szczególnym. Dlatego chcą rewitalizacji, ale boją się, że prywatny inwestor przerobi famuły na zamknięte osiedle. A to oznacza, że żaden łodzianin ani turysta nie będzie miał tam wstępu. Protest z podpisami chcą wysłać do radnych. Domagają się, by w uchwale znalazło się zastrzeżenie, że Księży Młyn pozostanie terenem otwartym i dostępnym dla każdego.

Zdaniem Włodzimierza Tomaszewskiego, te zarzuty są także bezzasadne. Bo podczas wstępnych rozmów z potencjalnymi inwestorami takie zastrzeżenie już zostało zrobione.

Na razie przeprowadzeniem rewitalizacji zainteresowane są dwie firmy: SGI Baltis (dawniej SGI Komfort) i australijski Opal Property Developments. O tym, który z nich będzie odnawiał famuły, ma zdecydować wynik konkursu. W komisji oprócz przedstawicieli miasta mają zasiadać radni z każdej opcji politycznej.

Firmy nie włączają się do całej awantury, czekają na decyzje. Grzegorz Kawecki, wiceprezes SGI Baltis, poinformował nas, że jego firma nadal jest zainteresowana rewitalizacją osiedla i ma nadzieję, że dojdzie do porozumienia z władzami Łodzi.

Podobnego zdania jest Dorota Urawska z Opal Property Developments.
Nie jesteśmy stroną w tej sprawie, nie komentujemy. Czekamy na decyzję wojewody i ewentualnie konkurs - mówi Dorota Urawska.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio