Dziel? si? sztuk?
14.02.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Chcemy stworzyć subkulturę łódzką. Pierwszy raz pada to słowo. Była subkultura Beatlesów, PRL-u i inne, a ta będzie nasza, związana z Łodzią - mówi Andrzej Walczak, współtwórca sukcesu firmy Atlas i właściciel spółki prowadzącej galerię Atlas Sztuki.

Krzysztof Karbowiak: Skąd u Pana - architekta, tak duże zainteresowanie sztuką?

Andrzej Walczak: - (śmiech) Naprawdę muszę się z tego tłumaczyć? To trochę tak, jakby kazał mi się pan tłumaczyć, dlaczego żyję. Myślę, że moje zainteresowanie sztuką przyszło w dość naturalny sposób, nie musiałem zbyt wiele szukać. To tak jak człowiek, który ma szczęście. Rodzi się i po prostu je ma. Później trzeba tylko próbować podążać za tym darem. Ale to jest dość proste. Przynajmniej tak się wydaje z perspektywy faceta w moim wieku.
Przyzna Pan jednak, że z reguły osoby, które osiągnęły taki sukces w biznesie jak Pan, zwykle kupują luksusowe samochody, jachty, a jeżeli dzieła sztuki, to na przykład obraz Rembrandta. Po to, by zachwycać się nimi w swoim domu. A Pan postanowił dzielić się sztuką, zakładając galerię Atlas Sztuki.

Nie mam czasu na szukanie jachtu, bo trudno wybrać właściwy. A poza tym nie jestem fanem żeglarstwa, ale białej kartki papieru i fantastycznie pachnących farb olejnych.

A dzielenie się sztuką z innymi?

Dziś to mi sprawia największą radość. Pan nazwał to dzieleniem się. To fajne określenie.

Można by to nazwać jeszcze mecenatem sztuki...
Broń Boże! Mecenat był dobry, ale do osiemnastego wieku. Dzisiaj nie powinno się używać tej nazwy. Wytłumaczę się z tego dzielenia... Z wykształcenia jestem architektem, ale tak naprawdę zawsze malowałem dla przyjemności. Moim marzeniem było też robić teatr. Mam za sobą kilka takich prób z okresu studenckiego. Czyli moja wyobraźnia krążyła zawsze wokół sztuki. W pewnym momencie mojego życia związanego z firmą Atlas, bo dzięki jej sukcesowi finansowemu możemy rozmawiać o zakupie dzieł sztuki, miałem do wyboru albo kolekcjonować ,tak jak to jest dzisiaj modnie, albo dzielić się z innymi. Atlas Sztuki to ten drugi sposób. Postanowiłem go realizować z Jackiem Michalakiem. Zanim do tego doszło, obejrzałem największe kolekcje sztuki w galeriach i muzeach. Bo co to jest kolekcjonowanie? Kupuję obraz - jeden, drugi, mam ich dużo. Muszę je pokazywać, bo sztuka powinna być pokazywana, inaczej nie spełnia nawet połowy swojego celu, albo wręcz jest zabijaniem artystów. No, może to trochę zbyt mocno powiedziane, ale koniec jest zwykle taki, że żegnamy się z doczesnym światem, zostawiając wielką kolekcję. I co się z tym dzieje? Zwykle kolekcje lądują w którymś z muzeów, głęboko w magazynie i nie wiadomo, czy jakikolwiek komputer będzie je w stanie odszukać. My z Jackiem mamy ten komfort, że jesteśmy niezależni w tym co robimy. Atlas Sztuki to był także test do czegoś większego w granicach kultury. Tego, co będziemy mieli w Nowym Centrum Łodzi. To już nie będzie element mego życia, ale część miasta.

Z Markiem Żydowiczem i Davidem Lynchem wymyślił Pan powstanie Nowego Centrum Łodzi.

Nowe Centrum Łodzi to projekt dla tych, którzy tu mieszkają. Nie tak, jak gdzieś w świecie, że powstają supermiasta dla przyjezdnych, dla obcych, by mogli coś zwiedzać. My chcemy je stworzyć dla siebie i dla tych, którzy tu żyją. Każdy z nas wie, czym jest to miasto, czuje to. Ile jest tu młodzieży, studentów, ile starszych osób, a ile dzieci i czego oni chcą. Wiemy też, że Łódź to miasto pomazane sprayami, z dziurawymi chodnikami. Ale nadeszła pora, by to wszystko zmienić. Chcemy stworzyć subkulturę łódzką. Pierwszy raz pada chyba to hasło. Była subkultura Beatlesów czy PRL-u i inne, a ta będzie nasza, związana z Łodzią.

Na czym ta subkultura ma polegać?

Na tym, by w naszym mieście ludzie wyszli z ciemnych podwórek. To będzie kultura rozumiana nie tylko jako sztuka, ale nauka, sport. Sztuka masowa, popularna, a nie tylko wysoka - dla elit. Nowe Centrum ma być dla całego miasta, nie tylko dla śródmieścia. To, co robimy, nie jest kaprysem władz miasta czy naszej trójki.

We wszystkich dotychczasowych informacjach brakuje łącznika. Najpierw we trzech postanowiliście rewitalizować EC-1, ale nagle powstał pomysł Nowego Centrum Łodzi.

Już czas na opowiedzenie tej historii. EC-1 to był nasz pomysł kulturalny dla miasta, ale w mniejszej skali. Półtora roku temu, już po podpisaniu dokumentów dotyczących tego projektu, byliśmy z wizytą u wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego. Tam pierwszy raz padły nasze słowa: panie wiceprezydencie, ale przed tym co zrobimy nie ma rynku. A on na to: nie ma rynku? To trzeba go zrobić. To brzmi niesamowicie i nieprawdopodobnie. Ale to jest siła tego pomysłu, który realizujemy. 

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio