Bije g?ow? w urz?dniczy mur
Autor: Echo miasta   
18.02.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Poświęcił czas i pieniądze. Zrobił projekt sieci ścieżek rowerowych, który połączył trzy osiedla: Widzew, Olechów i Dąbrowę. Niestety, pomysł trafi do kosza, bo urzędnicy twierdzą, że nie da się wcielić go w życie.

Urzędnicy dziwnie mnie traktują. Jak głupka, który zrobił rzecz, o którą nikt nie prosił i jeszcze chce dołożyć do tego z własnej kieszeni. Ponadto oni wszędzie widzą problemy. Nawet tam, gdzie ich nie ma - mówi Mariusz Wasilewski, autor pomysłu.

Rowerem do pracy
Jeżdżąc z rodziną po okolicy, w której mieszkają, zauważył, że jest tam mnóstwo szerokich chodników, z których niewielu korzysta. Zaczął robić notatki i zdjęcia oraz szkicować pierwsze plany. Po ośmiu miesiącach udało się ścieżkami połączyć Widzew, Dąbrowę i Olechów.
- Rowerem nie można bezpiecznie jeździć po Łodzi, bo brakuje ścieżek. Dlatego przedstawiłem tę koncepcję ludziom z Zarządu Dróg i Transportu. W tej części Łodzi jest wiele fabryk: Bosch, Indesit czy Dell. Pracują tam tysiące ludzi. Gdyby chociaż co dziesiąta osoba, jadąc do pracy, zamieniła samochód na rower byłoby super. Bezpieczne i ciekawie poprowadzone szlaki, na pewno zachęcą łodzian do korzystania z jednośladów - przekonuje Wasilewski.

Urzędnicza ignorancja
Łodzianin przekonywał do swoich racji urzędników z ZDiT. I tam zaczęły się schody, choć władze miasta od lat mówią, o konieczności zmniejszenia ruchu samochodowego i propagowaniu aktywnego wypoczynku.
- Zajęła się tym jedna pani, choć chyba nie traktowała mnie poważnie. Nie wiem nawet, czy zajrzała do tych materiałów, bo przekazała je swojemu pracownikowi. Po kilku miesiącach oczekiwania doszedłem do wniosku, że nie znalazłem tam sojuszników - twierdzi Mariusz Wasilewski.

Nadzieja w radnych
Wasilewski rozsyła swój projekt do 80 instytucji publicznych i łódzkich mediów. Wcześniej zakłada stronę internetową www.rowerowalodz.pl. Zainteresowanie jest coraz większe. W końcu radny John Godson opowiedział o sprawie członkom doraźnej komisji sportu.
- Na początku lutego przedstawiłem pomysł radnym. Argumentowałem, że większość tych ścieżek jest prawie gotowa, a to znacznie zmniejsza koszty. W niektórych miejscach należałoby położyć cienką warstwę asfaltu i obniżyć krawężniki. Postawić znaki i pomalować linie. Wszystkiego wysłuchał inspektor z ZDiT Zdzisław Sowiński i powiedział, że się odezwie. Na razie skończyło się na wymianie wizytówek - kończy Mariusz Wasilewski.
- Nie da się tego zrobić - twierdzi Zdzisław Sowiński. - Powodów jest kilka. Część ulic, po których miałyby zostać wytyczone ścieżki, nie należy do nas i nic nie możemy tam zrobić. Przystosowanie jednego kilometra ścieżki kosztuje 100 tysięcy złotych. Trzeba połączyć chodniki, wypoziomować, obniżyć krawężniki, postawić znaki i pomalować linie. Ponadto na każdym skrzyżowaniu trzeba zmienić sygnalizację świetlną i przystosować ją także do ruchu rowerowego. Przepisy mówią, że jeśli ścieżka jest jednokierunkowa, musi mieć przynajmniej 1,5 metra szerokości, dwukierunkowa dwa metry, a jeśli mają korzystać z niej także piesi, to 2,5 m. Miasto ma własne planu budowy ścieżek i będzie je realizować.

Komentarze (1)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio