Billboardy s?, ale z opó?nieniem
07.04.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Kampania reklamowa nowej filii Muzeum Sztuki w Manufakturze nabiera tempa. Czy to przyspieszenie to efekt naszej publikacji?

Takie billboardy pojawiły się na ulicach m.in. Łodzi (fot. J. Golański) W czwartek w sześciu miastach: Łodzi, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku pojawiły się 63 billboardy reklamujące filię muzeum. Będą wisieć do końca kwietnia. Reszta z 330 billboardów pojawi się w maju. Kampania kosztuje muzeum około 250 tysięcy zł i budzi mieszane uczucia. Po pierwsze plakaty zawisły z dwudniowym opóźnieniem. Według umowy z firmą AMS, właścicielem powierzchni reklamowych, miały zawisnąć 1 kwietnia. Od tego dnia muzeum płaciło za wynajętą powierzchnię.

-Plakaty dostaliśmy zbyt późno. W umowie jest zapis, że materiały należy dostarczyć na pięć dni przed datą zawieszenia ich na nośnikach. Plakaty łódzkiego Muzeum Sztuki dostaliśmy 31 marca. Nie było fizycznej możliwości zawiesić ich na czas - tłumaczy Aleksandra Nalepa z centrali firmy AMS w Warszawie.

Do tego część billboardów wisi w miejscach, gdzie jest niewielki ruch, a co za tym idzie niewielkie będzie oddziaływanie plakatów.

Powierzchnię na billboardy kupuje się pakietach. W takiej puli jest zwykle kilka dobrych miejsc i kilka gorszych - tłumaczy Tomasz Podolak z Telma Group Communications, firmy, która wygrała przetarg na obsługę promocyjną filii Muzeum Sztuki. - Gdybyśmy chcieli wybrać najatrakcyjniejszy pakiet, musielibyśmy zapłacić dużo więcej. Suma przekraczałaby budżet muzeum na promocję. Na pocieszenie powiem, że udało nam się wynegocjować 100 billboardów ekstra.

O co w nich chodzi?

Trzeci zarzut? Billboardy, choć podobają się dyrekcji muzeum, są mało czytelne.

Musiałbym stać przed nimi dłuższą chwilę, by pojąć, co jest napisane na plakacie. A zwykle nie mam na to czasu - mówi Jakub Nawrocki, przechodzień, którego spotkaliśmy przy billboardzie na ulicy Pabianickiej.

O promocji powstającej w Manufakturze filii Muzeum Sztuki, a właściwie jej braku, napisaliśmy w poprzednim wydaniu "Echa Miasta". Zaniepokoił nas fakt, że wokół jednej z największych inwestycji kulturalnych w Łodzi i regionie, która pochłonie aż 54 miliony złotych, panuje grobowa cisza. I to pomimo tego, że dyrekcja muzeum zapłaciła już prawie pół miliona złotych za działania promocyjne agencji Telma. Pieniądze przekazywała w comiesięcznych transzach od sierpnia zeszłego roku.

Musieliśmy podpisać umowę ryczałtową, bo obligowały nas do tego bardzo szczegółowe zasady pozyskiwania i dystrybuowania pieniędzy. Warunkiem wypłat za poszczególne miesiące były raporty odnoszące się do harmonogramu działań. Telma wykonała szereg prac, ale kluczowe - czyli inserty, folder, czy gadżety - ma wykonać do końca kwietnia. To my przesunęliśmy ich realizację. Pozwala nam na to punkt dwudziesty umowy z Telmą - tłumaczyła Urszula Tracz, wicedyrektor Muzeum Sztuki.

Piszą codziennie

O sprawdzenie celowości wypłat poprosiliśmy łódzki Urząd Marszałkowski, który nadzoruje inwestycję w Manufakturze.

Dostałam dokumenty i właśnie je analizuję - mówi Małgorzata Bartyzel, nowa szefowa Departamentu Kultury i Edukacji Urzędu Marszałkowskiego. - Na końcowe wnioski potrzebuję jeszcze kilku dni, ale na pierwszy rzut oka widać, że nie ma powodów do niepokoju. Można wprawdzie dyskutować o tym, czy harmonogram działań promocyjnych jest właściwy, ale stanowisko w tej sprawie zajmę za kilka dni, gdy poznam wszystkie szczegóły.

Warto dodać, że od środy, gdy ukazał się artykuł o muzeum, codziennie dostajemy informacje dotyczące inwestycji w Manufakturze. Wcześniej firma zajmująca się promocją długo milczała...

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio