To miasto nie ?ciemnia
19.06.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Parę razy myślałem nawet o przeprowadzce do innego miasta, ale ostatecznie rezygnowałem i zostawałem w Łodzi. Dlaczego? Bo to miasto nie ściemnia. Tutaj wszystko jest prawdziwe. Jeżeli ktoś jest biedny, to faktycznie tak jest.


Jeżeli bogaty, to też naprawdę. Nikt nikogo nie udaje, jak to często bywa w innych miastach, jak choćby w stolicy. Lubię też łodzian za to, że wydają mi się bardzo otwartymi i szczerymi ludźmi, a to duża zaleta. Idę na przykład do parku Żródliska, a tam jakiś starszy pan zatrzymuje mnie i mówi z wyraźną radością w głosie: niech pan popatrzy, jak ta gałązka ładnie wyrosła. W żadnym innym mieście mi się to nie zdarzyło - opowiada Ireneusz Czop.

Okradziony na początek

Jednak pierwsze zetknięcie z Łodzią nie było zbyt przyjemne. Kiedy przyjechał dwadzieścia lat temu na egzaminy do PWSFTviT, poszedł na Górniak kupić spodnie dżinsowe, popularne wówczas marmurki z Węgier. Tam zaczepiły go Cyganki z propozycją powróżenia. Nie dość, że wróżba nie była jakoś szczególnie pomyślna, to na dodatek kobiety okradły przyszłego łódzkiego aktora.

- Już nigdy nie dałem się na coś takiego nabrać, a Górniak przez dłuższy czas omijałem szerokim łukiem. Na szczęście szybko zapomniałem o tym niemiłym zdarzeniu, bo zdałem egzaminy i dostałem się na wymarzone studia - mówi Ireneusz Czop.

Przez lata pobytu w Łodzi najbardziej polubił jej architekturę, zabytkowe kamienice, Księży Młyn oraz Rudzką Górę. Ma też swoje ulubione restauracje. To m.in. Esplanada oraz Tokyo Bar, gdzie lubi zjeść dobre sushi.

- Wiem, że niektórzy mogą uznać teraz, że staram się być modny, bo tak jest z jedzeniem sushi, że niby jest obecnie trendy, ale to nie tak. Ja zawsze lubiłem jeść surowe ryby. Tak było gdy jeszcze mieszkałem w Płocku i coś z kolegami łowiliśmy - zapewnia Ireneusz Czop.


Obłęd w oczach

Często odwiedza też różnego rodzaju bawialnie dla dzieci, gdzie spędza czas z synem. Jak większość łodzian odwiedza również Manufakturę i Galerię Łódzką. Jednak stara się tam przebywać jak najkrócej.

- Po prostu wpadam tam tylko na zakupy do wybranych sklepów i staram się jak najszybciej te miejsca opuścić, bo nie lubię ich atmosfery. Dla mnie jest ona jakaś toksyczna pod względem psychicznym. Dziwią mnie ludzie, którzy chodzą tam w kółko z takim dziwnym wzrokiem, jakby w amoku, młodzież przesiadująca na ławkach przy fontannach i długo wpatrująca się w tą tryskającą wodę - opowiada Ireneusz Czop. - W Łodzi jest jeszcze sporo do zrobienia. Marzę, by kiedyś wyglądała jak obecnie Wrocław i nigdy nie stała się sypialnią dla pracujących w Warszawie.

 

Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz

busy
 
SEO by Artio