Wczytywanie strony... Proszę czekać...
Home arrow Kultura arrow Ksi??ka arrow Micha? Koli?ski - ?ód? mi?dzy wojnami
Micha? Koli?ski - ?ód? mi?dzy wojnami Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Jarek Ogrodowski   
12.02.2009.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

O tym, że dobrych opracowań dotyczących Łodzi okresu miedzywojennego brakuje nie trzeba przekonywać nikogo. Po upadku ambitnego, jakim była trzytomowa w planach publikacja "Łódź - Dzieje miasta" (przypomnijmy, ukazał się jedynie tom pierwszy, obejmujący okres przed rokiem 1918, pozostałe dwa, obejmujące lata 1918-45 i 1945-85 nie ukazały się nigdy) aż do momentu wydania książki Michała Kolińskiego nie podejmowano już prób całościowego opisania dziejów Łodzi w dwudziestoleciu.

Koliński Michał - Łódź między wojnami
Koliński Michał - Łódź między wojnami
Owszem, zahaczano o te lata w publikacjach bardziej szczegółowych, dotyczących przykładowo architektury czy infrastruktury miejskiej, lecz nigdy nie stanowiły one głównego wątku, wokół którego budowano by narrację. W zamierzeniach autora Łódź miedzy wojnami miała tę lukę zapełnić, stając się czymś w rodzaju przewodnika po życiu miasta w omawianym okresie.Na pierwszy rzut oka książka zachwyca - starannie wydana, bogata w ilustracje i materiały dodatkowe (reprint planu miasta z 1937r., płyta z filmem Skłamałam i druga z nagraniami łódzkich piosenek wykonanymi przez Bałucką Kapelę Podwórkową). Oglądając ją przez szybę księgarni obiecywałem sobie po niej bardzo wiele - jak się okazało, moje oczekiwania były jednak zbyt duże. Już pierwsze przeglądnięcie spowodowało u mnie duży niesmak - autor w podpisie fotografii przedstawiającej narożnik ul. Piotrkowskiej i Brzeźnej usiłował mi wmówić, że patrzę na dawną pierzeję ulicy Głównej pomiędzy ulicami Sienkiewicza i Piotrkowską. Owszem - i tu i tam stały sobie parterowe domki tkaczy, ale na nieszczęście autora na fotografii zaplątał się też jeden z pierwszych piętrowych domów w Łodzi (w dodatku pierwszy o drewnianej konstrukcji szkieletowej), stojący na ul. Piotrkowskiej pod numerem 228. Szybkie zerknięcie do innych źródeł tylko mnie w tym upewniło - to samo zdjęcie w książce Jacka Strzałkowskiego "Łódź która przeminęła" podpisano już prawidłowo - Piotrkowska od domu 222 do 234 na rogu Brzeźnej. Niestety kilka stron dalej uczęstowano mnie kolejnym takim "kwiatkiem" - tym razem ulicę Zachodnią podpisano jako... Piotrkowską! Nieważne, że na tej "Piotrkowskiej" nie ma ani śladu tramwaju (torowisko, trakcja), nieważne, że wprawne oko natychmiast rozpozna charakterystyczną modernistyczną kamienicę w tle - autor całość podpisuje jako "Postój dorożek na ul. Piotrkowskiej". U mnie wywołało to natychmiastowy szczękościsk i uczuliło mnie na możliwość występowania podobnych jakościowo błędów również w treści książki. I faktycznie - błędów znajdziemy w tekście sporo. Przykładowo w tekście o służbie zdrowia Koliński pisze: "W 1930r. dekret Prezydenta RP zlikwidował dotychczasową (...) strukturę regionalnych kas chorych i powoływał na ich miejsce centralną jednostkę - Zakład Ubezpieczeń Społecznych". Tymczasem na stronie obok mamy zdjęcie książeczki ubezpieczeniowej Kasy Chorych m. Łodzi wydanej... 1 stycznia 1934r.! Szybkie spojrzenie na internetową stronę ZUS i wszystko jasne - prezydent Mościcki wydał wspomniany dekret nie w 1930, ale 24 października 1934r.

W pewnym momencie złapałem się na tym, że obłożywszy się wszelkimi możliwymi książkami o Łodzi (m.in. "Opieka zdrowotna w Łodzi do roku 1945" Fijałka i Indulskiego, "Gmachy użyteczności publicznej dawnej Łodzi" Stefańskiego, "Z dziejów kanalizacji i wodociągów łódzkich" Bieżanowskiego, "100 lat łódzkich tramwajów" Wojalskiego czy "Łódź" Adama Ginsberta) sprawdzałem krok po kroku kolejne rozdziały. Nie muszę pisać, że nie dawało to jakiejkolwiek przyjemności z lektury, zamieniając ją w coś w rodzaju sprawdzania klasówek. Mniej więcej na wysokości 2/3 książki powiedziałem sobie stop - wszystkich informacji nie jestem w stanie zweryfikować, ale w świetle tego, co wiem, książka jest dla mnie mało wiarygodna.

Pomijam już kwestię licznych literówek (przykładowo uporczywe zmienianie nazwy szwedzkiego koncernu Ericsson na "Ericcson") czy nieporadności gramatycznej - tutaj powinna zadziałać korekta, która niestety nie stanęła na wysokości zadania. Złościły mnie za to drobne oszustwa, których dopuścił się autor - a czymś takim dla mnie jest umieszczanie w książce zdjęć wykraczających poza omawiany okres (zdjęcie z rachunku osobistego z roku 1906, zdjęcie recepty wystawionej w roku 1946). Ponadto wiele ikonografik wypadałoby wyjaśnić - podać adresy przedstawianych budynków (bo przecież nie każdy wie i ma gdzie sprawdzić gdzie co stało), wprowadzić w niuanse przedstawianych na fotografiach sytuacji. I przede wszystkim wyprostować nieścisłości pomiędzy tekstem a towarzyszącymi mu ilustracjami, które często wprawiały mnie w konfuzję.

Mówiąc wprost - zawiodłem się na tej książce i to bardzo. Nie spełnia ona funkcji popularyzowania historii miasta, bo zbyt dużo w niej rażących błędów, których niewprawny czytelnik nie wychwyci i przyjmie za prawdziwe. Pod tym względem "Łódź między wojnami" jest wręcz groźna. Powinni ją czytać tylko ci, którzy potrafią wyłożone tam tezy na bieżąco weryfikować - ale i oni szybko się znudzą taką korektorską robotą. I nie pomoże tu wspaniała szata graficzna czy liczne dodatki, którymi chwali się autor - z powodu braku korekty, tak merytorycznej jak i językowej został zmarnowany gigantyczny potencjał, który drzemał w tej publikacji. Biorąc pod uwagę wysoką cenę, jaką trzeba za książkę zapłacić z czystym sumieniem odradzam jej zakup.

Komentarze (6)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy