Wczytywanie strony... Proszę czekać...
Home arrow Prasówka arrow Echo Miasta arrow Bitwa o Z?oty Róg
Bitwa o Z?oty Róg Drukuj Wyślij znajomemu
28.01.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Jak trafić do "Kapelusza Anatola"? Gdzie jest "Kanada"? Co to "Barbapapa"? Skąd się wziął "park Śledzia"? Są w Łodzi miejsca, które określa się zazwyczaj nieoficjalnymi nazwami. Skąd wzięły się te fantazyjne miana?

Jedno z takich miejsc przysporzyło sporo kłopotów studentce, która od niedawna mieszka w Łodzi. Dziewczyna umówiła się ze znajomymi pod "Kapeluszem Anatola". Potem nerwowo biegała po okolicach ronda Lotników Lwowskich i dopytywała, dokąd ma ma pójść... Pomógł jej dopiero straszy pan. Skierował ją do okrągłego budynku u zbiegu ul. Paderewskiego i Ciołkowskiego. Jego nazwa pochodzi oczywiście od słynnego rekwizytu z filmu "Kapelusz pana Anatola" z 1957 r. z niezapomnianym Tadeuszem Fijewskim w roli głównej. Gdy wybudowano okrągły, nieco nieregularny budynek, mieszkańcy Kuraka, szybko znaleźli wizualną analogię do komedii. I nazwa przylgnęła na lata.

Idę na Ślązaki
Popularne przezwiska niektórych miejsc nierzadko stawały się nazwami oficjalnymi. Przykłady można mnożyć. Choćby Radiostacja, którą tak ochrzczono przez stację Polskiego Radia, która znajdowała się w pobliżu, czy Wodny Rynek, zawdzięczający "ksywkę" bogatej w wodę minirzeczki przepływającej nieopodal. Sam Stanisław Staszic, kiedy przyjechał do Łodzi stwierdził, że jest tu "wiele tryszczących źródeł".


Kolejny przykład zwyczajowej, a później oficjalnej nazwy, to Berlinek. Osiedle domków w okolicy ul. św. Teresy i szpitala im. Biegańskiego zbudowano przed wojną dla łódzkich Niemców. "Germańską nutę" czuć tu choćby przez nieduże przydomowe ogródki i specjalne pomieszczenia gospodarcze, czego nie praktykowano w polskim budownictwie. Ponieważ cały kwartał zajmowali Niemcy, komuś powiedziało się "Berlinek" i tak już zostało do dziś. Ale osadnicy i przybysze do Łodzi dali nazwę jeszcze jednemu miejscu - tzw. Ślązakom.
- To część osiedla w okolicy ulicy Przybyszewskiego. Nazwa pochodzi od osadników z terenów Dolnego Śląska - mówi Jarosław Janowski, przewodnik i miłośnik Łodzi. - Kiedyś mówiło się "Idę na Ślązaki".

Legenda śledzia
Chyba najpopularniejszą w Łodzi nazwą zwyczajową jest "park Śledzia". Tak ochrzczono park Staromiejski przy ul. Północnej i dziś nikt nie mówi inaczej na to miejsce. Znane są przynajmniej cztery legendy dotyczące pochodzenia "ksywki" zielonego obszaru na Starym Mieście.
Dwie z nich wiążą się z przedwojennym żydowskim targiem rybnym, na którego miejscu w latach 1951-1953 powstał park. Pierwsza mówi o śledziu, najpopularniejszym towarze na bazarze, druga o wykopanych przy okazji prac ziemnych beczkach ze śledziami. Ale niektórzy wywodzą nazwę od sposobu zjeżdżania na sankach głową w dół z okolicznej górki. "Śledź" to również w slangu półświatka długi ostry nóż. A niegdyś w okolicach parku nietrudno było "zarobić śledzia pod żebro".
A skoro o półświatku... Niektórzy mieszkańcy Śródmieścia opowiadają o tzw. Złotym Rogu, u zbiegu
ul. 22 Lipca (dziś 6 Sierpnia) i Wólczańskiej. Nie pamiętają, skąd wzięła się nazwa, ale wspominają regularne bitwy chuliganów o to miejsce. Naprzeciw siebie stawało nawet po dwudziestu mężczyzn i tłukło się do upadłego.

Jak w Kanadzie
Mieszkańców osiedla Retkinia nie dziwią nazwy "Barbapapa" i "Kanada". Obok "Barbapapy" przejeżdżają codziennie od lat. To nic innego, tylko pomnik "Macierzyństwo", zwany również "Matką z dziećmi". Jego obłe kształty przypominały mieszkańcom bohaterów popularnej w latach 70. ubiegłego wieku francuskiej bajki dla dzieci.
W "Kanadzie" natomiast od lat robi się zakupy, a "na Kanadzie" mieszka. Co to takiego? Łódzki skrawek Kraju Klonowego Liścia swoją nazwę wziął od... sklepu. W latach 80., kiedy półki w placówkach uspołecznionego handlu świeciły pustkami, w sklepie obok krańcówki autobusowej przy ul. Kusocińskiego zaopatrzenie, dzięki operatywności ówczesnego kierownika, było naprawdę świetne. Istna Kanada, mówili ludzie, a nazwa przylgnęła na zawsze.
- Te zwyczajowe nazwy bardzo często powstawały, dlatego że z czymś się kojarzyły, jak choćby wspomniany już "Kapelusz Anatola" - mówi Ryszard Bonisławski, dyrektor Centrum Informacji Turystycznej i znawca Łodzi.
Stąd choćby wywodzi się nazwa "Biała fabryka", która w rzeczywistości wcale nie jest biała. Ale skąd wzięły się inne ksywki rozmaitych miejsc w mieście - jak "Chlorek" czy "Dziki Zachód", znów z Retkini - dziś chyba nie wie nikt.

Komentarze (1)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy
 

BLOGI O ?ODZI