Wczytywanie strony... Proszę czekać...
Home arrow Prasówka arrow Kaliska jest mi bliska
Kaliska jest mi bliska Drukuj Wyślij znajomemu
20.03.2008.
Digg!

Del.icio.us!

Technorati!

Wykop

Gwar

Bywały długie tygodnie, gdy każdy wieczór spędzałem w pubie Łódź Kaliska. To dla mnie niezapomniane miejsce - wspomina aktor Tomasz Karolak, główny bohater zabawnego serialu TVN "39 i pół" 

nowym serialu TVN "39 i pół" Tomasz Karolak gra główną rolę. Serial to murowany przebój, między innymi dzięki kreacji Karolaka (fot. TVN) Zamieszkałem w Łodzi, gdy Mikołaj Grabowski został dyrektorem Teatru Nowego. Z grupą 12 aktorów przyjechaliśmy za nim z Krakowa. Spędziłem tu cztery lata, zrobiliśmy kilka ważnych przedstawień. To była świetna ekipa. Byliśmy prawdziwym precyzyjnie prowadzonym zespołem. Tego nie znalazłem już nigdzie. Zawdzięczam to Grabowskiemu i Tadeuszowi Słobodziankowi, który wówczas był dramaturgiem teatru.

Niemal od razu polubiłem Łódź za specyficzny, choć trudny do zdefiniowania klimat. Całą ekipą mieszkaliśmy w kamienicy przylegającej do teatru, prawie w teatrze, na jednym piętrze. W naszych mieszkaniach dziś chyba są biura. Nazywaliśmy to “akademikiem". Nigdy nie zapomnę tej atmosfery. Wielkie wzięcie miał korytarz. Spędzaliśmy na nim masę czasu, rozmawialiśmy, imprezowaliśmy, robiliśmy teatr. Było świetnie!

Biegiem wokół zoo

Uwielbiam park Piłsudskiego, czyli ten wokół ogrodu zoologicznego. Bardzo często przed porannymi próbami jeździłem tam pobiegać. To wspaniałe miejsce do rekreacji. Nieraz zdarzyło mi się obiec park dookoła.

Nigdy nie zapomnę też restauracji Chata Wuja Toma w Żabiczkach. Mieli tam wyśmienitą kuchnię. Bardzo często jeździłem do nich na niedzielne obiady. Moim ulubionym daniem była absolutnie wspaniała gicz cielęca. Podawano ją tylko w niedziele. Była polana smacznym sosem, który po kilku minutach zastygał w pyszną galaretkę - tak mawiał o tym sosiku Jan Peszek, który też lubił się stołować w Chacie Wuja Toma. Często wyprawiałem się do Łęczycy. Lubiłem zwiedzać kolegiatę tumską.

Koniecznie muszę też wspomnieć o kawiarni w hotelu Grand. Często tam zaglądałem, bo parzyli wspaniałą kawę. Byłem tam na kawie w ostatnią niedzielę. Nic a nic się nie zmieniło.


Niezrównana Kaliska

Parę ciepłych zdań muszę poświęcić niezrównanemu pubowi Łódź Kaliska, zwłaszcza parterowi. Zacząłem chodzić do Kaliskiej w czasach, gdy można tam było spotkać wielkich ludzi. Przychodzili tam na przykład uczestnicy Festiwalu Camerimage - najwięksi operatorzy tego świata. To było niesamowite, że człowiek popijał sobie piwko, a tuż obok siedział na przykład Vittorio Storaro. Klimat robili też barmani, niezastąpieni, moim zdaniem, Jasiek i Marek. Muszę przyznać, że bywały tygodnie, w których spędzałem tam każdy wieczór. I nierzadko na poranne przedstawienia, a rankami graliśmy wtedy bajki dla dzieci, chodziliśmy prosto z Kaliskiej.

Dość długo nie byłem w Łodzi. Widzę, że miasto wyładniało. To bardzo pozytywne zmiany. 

Komentarze (1)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy
 

BLOGI O ?ODZI